Stało się. Dla tych, co nie wiedzą, zaczęłam pisać tego bloga ponad rok temu tylko dla siebie. Nigdy go nie opublikowałam. Po jakimś czasie uznałam, że to już czas i w momencie opublikowania, po pierwszych emocjach i wyrzucie dopaminy, koniec. Nagle przestałam pisać. Dlaczego? Bo brak czasu, bo nie wiem, o czym, bo czy ktoś to będzie czytać? Masa wątpliwości i wymówek. I ta największa i najbardziej powtarzająca się – czy taki wpis będzie Wystarczająco dobry/mądry/interesujący…żeby go opublikować?
Cała spontaniczność i radość z pisania zniknęła. A przecież o to na początku chodziło, o radość i potrzebę. Więc przerywam złą passę i piszę o niczym. Staram się wrócić do momentu, kiedy wiedziałam, że nikt tego nie przeczyta, bo to tak znajdywałam wolność. Tylko ja i moje myśli.
Mam w notatkach w telefonie z 15 tematów na wpisy. I ta lista ciągle rośnie i czeka. Ale problem polega na tym, że jak coś, co miało być zabawą staje się zadaniem do wykonania to wszystko się sypie. Zadań do wykonania mam wystarczająco. Tworzenie i ekspresja nie mogą być zadaniem, bo nikt mnie tutaj z tego nie rozlicza. Nie muszę niczego dowieźć, ani się przed nikim wykazać. To jest przestrzeń tylko i wyłącznie do bycia i zatrzymania się. Do ułożenia myśli, które chodzą mi po głowie, do dotknięcia czegoś, co mi nie daje spokoju. Piszę to teraz, żeby o tym pamiętać i zresetować ten zastój.
Nie jest łatwo wyzwolić się z oczekiwań. A najgorsze są te własne. Może w ogóle nie da się z nich wyzwolić, tylko trzeba je czasem dostrzec i zrobić na przekór. Takie myślenie mi pomaga. Zbuntować się przeciwko samemu sobie, pokazać, że ‘Aha, tego ode mnie chcesz? To masz’, ‘Tego się boisz? To dajemy w to, a co będzie to będzie’. Bez rozkminiania, bez analizowania, po prostu zrobić i zobaczyć co będzie.
Każdy krok, który wykonamy w innym kierunku niż utarty schemat i komfort, to już Coś. To otwarcie drzwi i zobaczenie, że można, a nawet trzeba.
Tak też ruszam zastygłe wody. Bez wielkich morałów i misji. Małe kroczki, żeby się na nowo rozruszać. Do zobaczenia.
Zostaw odpowiedź